Morski ruch handlowy pomiędzy Rosją a Niemcami nabiera znaczenia. Czy oznacza to konkurencję dla polskich firm i portów?
Morze Bałtyckie od 1 maja 2004 r. jest morzem wewnętrznym Unii Europejskiej, a obszar ten jest obecnie jednym z najbardziej dynamicznie rozwijających się regionów na świecie. Sankt Petersburg i cały rosyjski region Zatoki Fińskiej jest miejscem aktywnego rozwoju gospodarczego Rosji i jednym z najważniejszych o znaczeniu globalnym węzłów transportowych, w którym przebiegają międzynarodowe korytarze transportowe oraz trwa budowa nowej i modernizacja istniejącej infrastruktury portowej - m.in. w portach w Sankt Petersburgu, Ust-Łudze, Primorsku, Wysocku i Wyborgu.
W realizowanej „Strategii Transportowej Rosji" rejon Sankt Petersburga traktowany jest jako przyszła stolica transportowa i morska Rosji. Już obecnie obroty ładunkowe rosyjskich portów na Bałtyku przewyższają łączne obroty portów rosyjskich nad Morzem Czarnym. Rosja staje się również bardzo ważnym w handlu światowym krajem tranzytowym, a kilka portów w rejonie Morza Bałtyckiego stara się przejąć prym jako główne miejsce przeładunku towarów przeznaczonych na rynki wschodnie. Rozwój infrastruktury transportowej, w tym portów Morza Bałtyckiego, ma kluczowe znaczenie dla wymiany handlowej nie tylko między Unią Europejską i Rosją, ale także dla tranzytu ładunków handlu zagranicznego Rosji z krajami zamorskimi. Z polskich portów m.in. port Gdańsk uczestniczy aktywnie w tej wymianie handlowej, świadcząc usługi przeładunkowe, m.in. w tranzycie rosyjskiej ropy naftowej.
Obecnie 30 - 50 proc. obrotów towarowych Rosji w eksporcie, imporcie i tranzycie odbywa się w portach bałtyckich, ale w siłę rośnie konkurencja, chociażby w Niemczech. Rozbudowa alternatywnych połączeń pomiędzy Niemcami a Rosją może mieć fatalne skutki dla polskich spedytorów obsługujących połączenia do Rosji poprzez Polskę i dla PKP. Niemcy i Rosja chcą wspólnie zwiększyć morski ruch transportowy, a główny punkt ciężkości w istniejących projektach kładzie się na porty sąsiedującego z Polską landu Meklenburgia Pomorze Przednie, w których upatrywany jest szczególny potencjał wzrostu. Podczas targów „Transrussia" przedstawiciele rosyjskiego Ministerstwa Transportu, państwowego operatora portów Rosmorport i niemieckich portów bałtyckich, zawarli wstępne porozumienie regulujące obszar współpracy. Podczas spotkania politycy i logistycy ustalili także wstępnie program i kierunek rozwoju. W niemieckich mediach pojawiły się informacje, że z zawiązanego porozumienia szczególne profity czerpać będą przede wszystkim niemieckie porty nad Bałtykiem, a zawarte porozumienie zdaje się być policzkiem dla polskich portów i innych polskich operatorów logistycznych.
Znanych jest kilka konkretnych projektów, m.in. przedłużone ma być istniejące połączenie kolejowo-promowe z portu Sassnitz na wyspie Ruegen do portu Baltijsk w Obwodzie Kaliningradzkim od portu Ust-Ługa niedaleko St. Petersburga. Otwarcie mówi się także o tym, że w ten sposób Niemcy będą próbować przenieść przynajmniej część ładunków przewożonych ciężarówkami, czyli często przez polskie firmy, na transport kolejowy.
Port Sassnitz jest uniwersalnym portem specjalizującym się w połączeniach promowych i jest największym tego typu portem w Niemczech. Jest to także jedyny europejski port, który może obsługiwać składy o rosyjskim i fińskim rozstawie osi. Jest też najbardziej na wschód wysuniętym niemieckim portem głębokowodnym. Dogodne położenie geograficzne umożliwia najkrótsze połączenie morskie z Niemiec do Szwecji, Danii, Finlandii, Rosji i innych portów Morza Bałtyckiego. Port położony jest na wyspie, czyli na otwartym morzu, co gwarantuje jego łatwą dostępność, a przy głębokości 10,5 m port jest osiągalny dla wszystkich jednostek mogących wpływać na Bałtyk. Poprzez rozbudowane połączenie kolejowe port Sassnitz powoli zaczyna nabierać znaczenia jako port specjalizujący się w transporcie kombi: szyna - prom. Port ten nazywany jest nawet zachodnim dworcem Kolei Transsyberyjskiej, dysponuje w pełni zelektryfikowanym dwuszynowym połączeniem kolejowym i dobrym połączeniem z niemiecką siecią autostrad.
Także spółka Railion Deutschland AG i rosyjska kolej RZD podpisały już w połowie listopada 2006 r. umowę w sprawie zacieśnienia współpracy, na mocy której w grudniu 2006 otwarte zostało połączenie kolejowo-promowe przez Morze Bałtyckie do rosyjskiego Bałtijska w obwodzie kaliningradzkim. Prom z portu Sassnitz na Gugii do Bałtijaska kursuje raz w tygodniu, zabierając ok. 80 wagonów. Szczególnie strona rosyjska wydaje się być bardzo zainteresowana ominięciem innych krajów, do tego dochodzi jeszcze czynnik czysto gospodarczy, pociąg jadący przez Polskę do Moskwy potrzebuje ok. 6 dni, tymczasem prom płynie z Niemiec do Bałtijska 36 godzin. Jeśli Polska chce uniknąć strat na skutek zmniejszenia tranzytu z Niemiec, musi skrócić czas przejazdu. Niemieckie media cytują anonimowego menedżera DB, który miał powiedzieć, że „polskie koleje państwowe są ociężałe, a współpraca z nimi często nie sprawia żadnej przyjemności".
„Berliner Morgenpost" podaje, że w budowę nowych urządzeń portowych w Bałtijsku Rosjanie zainwestowali 1,5 mld rubli. Rosyjskie koleje RZD wydadzą z kolei 5 mld rubli na modernizację trasy. Zdaniem gazety, Rosjanie mają wielkie plany. Wkrótce do obsługi niemiecko-rosyjskiej linii ma być skierowany drugi prom. Planowana jest rozbudowa floty do siedmiu jednostek.
Łukasz Sołtysiak
korespondencja z Niemiec







